Anthony de Jasay o demokracji

Drukuj

Anthony de Jasay

„Adam Smith tworzył w połowie szczególnego, właściwie niepowtarzalnego okresu w historii Anglii – pomiędzy Chwalebną Rewolucją a I wojną światową – gdy własność uważano za świętość nienaruszalną, nietykalną dla Korony, a podatek dochodowy występował jeszcze w znikomej skali. Okres ten dobiegł końca wraz z sukcesami reform wyborczych, których efektami były powszechne prawo wyborcze i tajność oddawania głosów.

W epoce współczesnej wybory kolektywne nader często mogą brać górę nad jednostkowymi i zagarniać do publicznego wykorzystania części prywatnej własności i prywatnych dochodów, która ongiś mocą prawa pozostawała w wyłącznej dyspozycji właściciela. Owe kolektywne decyzje podejmowane są w efekcie podliczenia anonimowych głosów, które, jeden dla każdego wyborcy, oddawane są za alternatywnymi rozwiązaniami. W rezultacie takiego podejmowania decyzji większość może zdominować mniejszość, a korzyść taka staje się swego rodzaju magnesem, który spaja wyborców w koalicje dostatecznie wielkie, aby miały moc decydującą. Koalicje konkurencyjne, jeśli mają być skuteczne, muszą zabiegać o odpowiednią wielkość. Od razu widać, że koalicja, która przechwyci część dochodu bogaczy, może swym członkom zaoferować większe korzyści od tej, która przechwyci część dochodu biedaków. Jeśli inne czynniki pozostają takie same, wyborcy głosują zgodnie z przewidywanym tego efektem na ich przyszłe dochody netto (po odjęciu podatków i składek), tak więc koalicje, które nie proponują redystrybucji odbierającej bogatym, a dającej biednym, będą tracić członków na rzecz koalicji konkurencyjnych, jeśli tylko liczba tych, którzy mogą zyskać, jest większa od liczby tych, których mogą stracić. (W istocie, aby mieć jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, wszystkie koalicje [nawet jeśli skupiają majętnych] muszą obiecywać, iż odbiorą bogatym, a dodadzą biednym).

Abstrakcyjnym, ale bardzo wymownym obrazem demokratycznej redystrybucji jest trzyosobowa gra dystrybutywna. Obowiązuje w niej prosta reguła, że sumaryczna własność czy dochód trzech graczy będzie dzielony wedle zgodnej decyzji dwóch z nich. Najbardziej racjonalne jest takie rozwiązanie, przy którym obaj ubożsi gracze wykorzystują najbogatszego. Zamiast trzech osób mogą wystąpić trzy grupy składające się na społeczeństwo: bogaci, średniacy i biedni. Jeśli decyduje głos większości, trzy grupy muszą stworzyć taki układ, aby dwie z nich przeważały nad trzecią, a racjonalni wyborcy ostatecznie zawsze znajdą takie rozwiązanie. Powtarza się rozwiązanie, przy którym biedni i średniacy wyzyskują bogatych. W grze mającej kilka rund postać bogatego się zmienia, gdyż jest nim ten, kto kończy rozgrywkę jako najbogatszy. Jeśli jednak mamy do czynienia z produkcją i jeden gracz (czy grupa) jest stale bardziej wydajny niż pozostałych dwu, to w każdej partii będzie wyzyskiwany przez tamtych.

(…)

Kiedy dwie osoby obrabowują trzecią, jest to niesprawiedliwe. Kiedy reguła gry jest taka, że dwaj gracze mogą rabować trzeciego, gra jest nieuczciwa. Jeśli suma do rozdzielenia nie należy do żadnego z graczy, dlatego też żaden nie zostaje okradziony w trakcie jej podziału, reguła, że dwie osoby decydują o trzech, nie jest sprawiedliwa.

Kiedy na bok odłożyć retoryczne upiększenia, pozwolić zaś na rządy prawa i ograniczenia, które musza być wprowadzone, jeśli rządy te mają się odbywać w sposób pokojowy, praktyka demokracji w swej najgłębszej istocie nie jest odmienna od gry dystrybutywnej, w której dwaj jednoczą się, aby obrabować trzeciego. Łatwo to przeoczyć, gdyż poczynania owej dwójki nie wyrastają z jakiejś zasadniczej nikczemności, a trzeci wcale nie wygląda na bezsilną ofiarę, co jednak nie sprawia, by przymusowa redystrybucja bogactwa czy dochodu dokonująca się wedle niesprawiedliwej reguły stawała się sprawiedliwa. Sytuacji tej w niczym też nie zmieniłoby nawet dowiedzenie ponad wszelką wątpliwość, że pierwotna dystrybucja nie była sprawiedliwa i winna być naprawiona.”

— Anthony de Jasay, Rozważania nad sprawiedliwością społeczną,miejscami szukające wsparcia u Adama Smitha

Czytaj również