Demokracja

Drukuj

jasay

„Wybierając system polityczny, wybieramy — jak by to określili znawcy teorii gier — „strategię” w grze, którą gramy „przeciwko” przeznaczeniu. Każda strategia ma na celu wyłonienie jednego z zakresu wyników: od bardzo dobrego do bardzo złego. Racjonalność — rozumiana jako zgodność z własnymi upodobaniami — wymaga od nas, abyśmy wybrali strategię, która oferuje nam najlepszą kombinację wyników ważonych ich prawdopodobieństwami.

Jedna ze znanych strategii, maksymin, odbiega od zasady racjonalności. Nie polega ona na wybraniu najlepszej kombinacji dobrych lub złych wyników, (gdzie „najlepsza” kombinacja jest z definicji bardziej pożądana niż każda inna), ale na wybraniu takiej strategii, której najgorszy możliwy wynik, jest lepszy od najgorszych możliwych wyników innych dostępnych rozwiązań. Jej nazwa, maksymin, oznacza „maksymalizację minimum”. Prowadzi nas to do strategii, której najgorszy wynik jest lepszy niż analogiczny wynik każdej innej — nie ważne, że istnieje multum innych wyników, które są znacznie lepsze niż ten. Demokracja zamyka nas bezpiecznie w masyminie. Naprawdę jest najlepszą z najgorszych możliwych.

(…)

Przymiotnik „demokratyczny” nie jest wyrazem aprobaty, a „niedemokratyczny” nie jest wyrazem potępienia. Tak jak „równy” i „nierówny” to słowa opisujące, i każdy kto używa ich jako wartościujących jest ofiarą pułapki językowej zastawionej przez polityków, ludzi mediów i drugorzędnych naukowców w ciągu ostatniego półwiecza. Błędem jest także zrównywanie demokracji z praworządnością. Prusy pod panowaniem Fryderyka II Wielkiego, Francja pod Ludwikiem XV czy Austro-Węgry pod Franciszkiem Józefem I były niedemokratyczne i jednocześnie przestrzegały zasad praworządności.

Cały mandat władzy politycznej poza demokracją jest jak własność prywatna, która trwa, dopóki jakiś egzogeniczny czynnik jej nie zakończy. Mandat władzy w demokracji jest jak dzierżawa własności — ma wbudowaną datę wygaśnięcia, po której traci ważność i musi zostać odnowiony. Uzyskanie nowej dzierżawy jest kwestią konkurencji. Dzierżawa jest przyznawana większością głosów temu konkurentowi, który zaoferuje potencjalnej koalicji najwyższą cenę w zamian za jej poparcie. Cena zatem jest płacona przez społeczeństwo jako całość, ale w istocie przez potencjalną mniejszość. Rezultatem jest redystrybucja netto od zamożniejszych do biedniejszych, jako że taki transfer zawsze jest w stanie przelicytować odwrotny. Podstawowe mechanizmy politycznej konkurencji o dzierżawę władzy sprawiają, że demokracja ogólnie rzecz biorąc jest ze swej natury egalitarna. Ideologia promująca egalitaryzm jest konsekwencją tego mechanizmu, a nie jego przyczyną.

(…)

Rząd, powodowany presją konkurencji zawłaszcza coraz to większą część dochodu narodowego na swoje własne wydatki, pozostawia ciągle kurczącą się część do indywidualnej dyspozycji obywateli. Pozbawione odruchów buntu jednostki muszą poddać się temu, gdyż rządy większości gwarantują panowanie wyboru kolektywnego nad indywidualnym. Proces adaptacji nowych, dobrych pomysłów na „użyteczne dobra i usługi publiczne”, „z których korzyści przeważają nad kosztami”, osiąga szalony poziom, gdy zbliża się termin upływu ważności dzierżawy władzy. Można odnieść wrażenie, że gorączka wyborcza zaczyna się coraz wcześniej, a kampanie wyborcze stają się coraz większe i bardziej wszechogarniające w miarę dojrzewania demokracji. Za bezpieczeństwo systemu demokratycznego oparte na zasadzie maksymin, zapewnione przez rządy muszące stawiać czoła upływowi kadencji w regularnych odstępach, płaci się bardzo wysoką cenę. Akumulacja kapitału i inwestycje są na ogół niższe, zmiany strukturalne spotykają się z większym oporem, a deficyty budżetowe są bardziej chroniczne w demokracji niż w innych — choć nie wszystkich oczywiście — niedemokratycznych systemach.”

— Anthony de Jasay, Najlepsza z najgorszych

Czytaj również