Europa tysiąca Liechtensteinów

Drukuj

hans-hermann-hoppe-258x300

„Największa nadzieja na wolność pochodzi z małych państw: Monako, Andory, Liechtensteinu, nawet Szwajcarii, Hong-Kongu, Singapuru, Bermudów itp. I jeśli ktoś uważa się za liberała, to powinien żywić nadzieję na powstanie świata tysiąca małych, niezależnych bytów. Dlaczego nie miałoby powstać niezależne miasto Istambułu czy Izmiru, które zachowałyby przyjazne stosunki z centralnym rządem tureckim, lecz nie płaciłoby już podatków ani nie otrzymywałoby żadnych świadczeń oraz nie uznawałoby centralnego prawa, lecz miałoby własne prawo — stambulskie czy izmirskie?

Zwolennicy państwa centralnego (oraz form ponadnarodowych, takich jak Unia Europejska) uważają, że przyzwolenie na istnienie tego rodzaju politycznie niezależnych jednostek doprowadziłaby do ekonomicznej dezintegracji i zubożenia. Jednak nie tylko dowody empiryczne wskazują na niewłaściwość tej argumentacji: wszystkie z wspomnianych wcześniej małych państw są bogatsze niż te dookoła nich. Co więcej, refleksja teoretyczna również dowodzi, że jest to po prostu kolejny etatystyczny mit.

Małe rządy mają wielu bliskich konkurentów. Jeśli wprowadzą zbyt wysokie podatki lub zbyt duże regulacje w porównaniu do swych konkurentów, doprowadzą do bolesnego dla siebie odpływu siły roboczej lub kapitału. Ponadto im mniejsze jest państwo, tym większa presja, by stawiać na wolny rynek kosztem protekcjonizmu. Każda rządowa ingerencja w handel zagraniczny prowadzi do relatywnej pauperyzacji — tak wewnątrz, jak i na zewnątrz. Lecz im mniejsze terytorium i rynki wewnętrzne, tym bardziej bolesny będzie jej efekt. Jeśli Stany Zjednoczone wybrałyby protekcjonizm, średni poziom życia w USA obniżyłby się, lecz nikt by nie głodował. Jeśli pojedyncze miasto, przykładowo Monako, zrobiłoby to samo, niemal natychmiastowo by to odczuło. Uznajmy gospodarstwo domowe za wyobrażalnie najmniejszą jednostkę separatystyczną. Angażując się w nieograniczony wolny handel, nawet najmniejsze terytorium może w pełni integrować się z rynkiem światowym i czerpać zyski z każdej zalety podziału pracy. Jego włodarze mogą natomiast stać się najzamożniejszymi ludźmi świata. Z drugiej strony jeśli właściciele tego samego gospodarstwa zdecydowaliby się na zaniechanie międzyterytorialnego handlu, skończyłoby się to nędzą lub śmiercią. Zatem im mniejsze terytorium i im mniejszy jego rynek wewnętrzny, tym prawdopodobieństwo, że wybierze drogę wolnego rynku jest większe. Co więcej, mogę jedynie wskazać, lecz już tego tutaj nie wyjaśnię, że secesja propaguje integrację monetarną i doprowadziłaby do zastąpienia obecnego systemu monetarnego opartego na niestabilnych walutach narodowych pieniądzem towarowym będącym zupełnie poza kontrolą rządową. Podsumowując, świat składałby się z małych liberalnych państw, zintegrowanych gospodarczo poprzez wolny rynek i międzynarodowy pieniądz towarowy, jak np. złoto. Byłby to świat niesłychanego dobrobytu, wzrostu gospodarczego i rozwoju kulturalnego.”

— Hans-Hermann Hoppe (za mises.pl)

Czytaj również