Francja – szantażystka Europy

Drukuj

France_Switzerland

„Les sujets de contentieux en matière fiscale ne manquent pas entre la France et la Suisse. Le ministre des Finances, Michel Sapin, se rendra à la fin du mois de juin dans la Confédération pour améliorer la coopération entre les deux pays. L’enjeu principal est de préparer le passage à l’échange automatique d’informations bancaires. La Suisse a été l’un des derniers bastions du secret bancaire à se plier à ce standard international poussé par l’OCDE, présenté comme le meilleur outil pour lutter efficacement contre l’évasion fiscale.

(…) Après le rejet la semaine dernière par le Parlement suisse du texte signé en juillet 2013 après d’âpres négociations, Paris menace de dénoncer la convention de 1953 toujours en vigueur. Au risque de revenir à un système de double imposition.”
lefigaro.fr

„C’était un dossier qui, depuis des années, affectait les relations franco-suisses: la révision de la convention fiscale sur les successions. Paris mettait régulièrement la pression pour faire évoluer la situation, la précédente convention – datant de 1953 – entraînant pour elle des pertes fiscales importantes.”
— lefigaro.fr

Niesamowite, po dwustu latach względnego spokoju, Francja znów zaczyna terroryzować Szwajcarię. Przypomnijmy, jak to było. Pod koniec 1797 francuski dyrektoriat podjął uchwałę o zajęciu Szwajcarii. 5 marca 1798 wojska napoleońskie wkroczyły na terytorium szwajcarskie. Jedynie kantony Berno, Solura i Fryburg podjęły próbę oporu, wobec czego cały kraj znalazł się pod panowaniem francuskim.

Francja zmusiła Szwajcarów do rozwiązania Starej Konfederacji Szwajcarskiej i w jej miejsce utworzono marionetkową Republikę Helwecką. Powołano 5-osobowy dyrektoriat o nieograniczonej władzy na wzór rewolucyjnej Francji. Z terytorium dawnej Szwajcarii odłączono Genewę, Neuchâtel, Biel i dolinę Valtellina. Po utworzeniu państwa kantony Glarus i Schwyz ogłosiły secesję, jednak zostały spacyfikowane przez francuską armię. Nie powstrzymało to jednak oporu ludności; na terenie kraju zaczęła działać partyzantka. Na początku 1799 roku w kantonach Uri, Schwyz, Ticino i Valais wybuchło powstanie chłopskie.

W kraju zaczęły zwalczać się dwie frakcje – zwolennicy nowego porządku „Republikanie” i obrońcy starej konfederacji „Federaliści”. Po spotkaniu zorganizowanym przez Napoleona w 1803 w Paryżu oba stronnictwa doszły do porozumienia, co znalazło wyraz w podpisaniu tzw. Aktu Mediacyjnego, przywracającego w znacznym stopniu system federacyjny. Po upadku Napoleona – protoplasty Hitlera – Kongres wiedeński potwierdził neutralność Szwajcarii, do której przyłączono ostatnie trzy kantony: Valais, Neuchâtel i Genewa. Od tamtej pory, tj. od 1814 r., silnie sfederalizowane państwo szwajcarskie dynamicznie rozwijało się we względnym spokoju – za wyjątkiem krótkiego okresu zagrożenia ze strony III Rzeszy – aż do naszych czasów.

Dziś Francja znów zaczyna atakować Szwajcarię, tym razem innymi metodami – naciskami politycznymi. Francja domaga się od Szwajcarii systemu informatycznego, który będzie jej przekazywał informacje bankowe oraz ratyfikacji, odrzuconej przez parlament szwajcarski, umowy międzyrządowej, pozwalającej francuskiemu rządowi opodatkowywać szwajcarski spadek, jeśli spadkobiercą jest Francuz (różnica w opodatkowaniu dziedziczonych nieruchomości to 45% we Francji i 7% w Szwajcarii). Za odmowę parlamentu, rząd Francji uznał za stosowne zagrozić Szwajcarii, że zerwie umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Szantażystka!

Francuskiemu rządowi już nie wystarczy, że sam wyłudza pieniądze od swoich poddanych, jeszcze domaga się współpracy w tym procederze sąsiedniej, nieco mniej chciwej, Szwajcarii.

Gerard Radnitzky doskonale wytłumaczył skąd te działania się biorą, objaśniając motywacje ludzi u władzy europejskich państw:

„Francja dążyła do europejskiej supremacji odkąd stała się państwem narodowym. Ambicja ta doprowadziła do serii wojen poczynając od Ludwika XIV w drugiej połowie XVII w., a kończąc na klęsce Napoleona pod Waterloo w 1815 roku. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej wojnie światowej Francja musiała być ratowana przez interwencję Amerykanów, co okazało się być upokarzającym doświadczeniem. Ostatecznie Francja porzuciła wszelką nadzieję na osiągnięcie europejskiej supremacji bezpośrednio za pomocą metod militarnych. Zmieniła strategię na pośrednią: przebiegle i skrycie narzucała swój „model” (étatisme, centralisme, dirigisme) na ewoluującą i chętną EWG. Francuzi wykazali się genialnymi umiejętnościami negocjacyjnymi. Ich politycy i urzędnicy wielokrotnie pokazali znaczącą zdolność zastraszania ich europejskich partnerów. Ogólnie rzecz biorąc ich działania były skuteczne – weźmy pod uwagę WPR, skład personelu Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości UE.

(…)

Pół tysiącleciu po odkryciu Ameryki, zachodnia Europa znalazła się na rozdrożu: wybór był pomiędzy „Europą hayekowską” a „Europą delorsowską”.

Pierwszą możliwością była mnogość państw angażujących się w polityczną konkurencję na wszystkich szczeblach, włączając walutową, podatkową i inter-jurydyczną konkurencję. Ustrój taki charakteryzowałby się otwartością na świat i współpracą kiedykolwiek tylko zostałoby uznane to za użyteczne. Taki układ miałby bardzo wysoki potencjał ewolucyjnego odkrywania, procesu podobnego do selekcji naturalnej – versus scentralizowane superpaństwo pod interwencjonistycznym ustrojem korporacjonistycznym wdrażającym konstruktywistyczne projektowanie: dirigisme, planification pure à la Française („I’EU c’est moi”).

Wybór został dokonany. Obecny kształt UE wydaje się być w dużej mierze niezamierzonym skutkiem (unintended consequence – przyp. mój) działań podejmowanych przez członków classe politique działających jako jednostki racjonalnie maksymalizujące (homo oeconomicus – przyp. mój) to, co uznają za swój własny interes – władzę i dochód. Opinia publiczna pozostawała w międzyczasie obojętna, cyniczna albo miała przeprany mózg. Maksymalny zysk classe politique może osiągnąć w reżimie zbliżonym do państwa totalitarnego. Tendencja jest wyraźnie widoczna. W słowach nadal będą powoływać się na „wartości demokratyczne”; w czynach będą interwencjonistyczni, intensyfikując redystrybucję, zaostrzając kontrolę i monitoring obywateli. Z dużą dozą pewności można przewidywać, że głodna władzy elita polityczna konsekwentnie będzie próbować ograniczyć wolność osobistą. Będą prowadzić „wojnę przeciwko prywatności”. Najlepiej jakby ich poddani byli „transparentni”, z tak małą prywatnością, jak to możliwe. Oczywiście nie powinno być żadnej finansowej prywatności (Bankgeheimnis). Zatem UE będzie nękać Szwajcarię i Liechtenstein. Federalna Republika Niemiec stanowi ostrzeżenie: jest w trakcie procesu stawiania się państwem inwigilacji, z cechami obejmującymi „policję myśli” (Gesinnungsstaat). Przekraczając niemiecką granicę maksymalna suma gotówki (lub klejnotów), jaką ludzie mogą przenieść nie może przekraczać 15’000 euro lub równowartość; na przyłapaniu „incydent” zostaje zgłoszony do lokalnych władz podatkowych. UE jest na drodze do „nowego totalitaryzmu”. Kartel podatkowy państw jest mechanizmem, który umożliwia europejskiej klasie politycznej spokojnie wyzyskiwać swoich obywateli bez uciekania się do przemocy. Rezultatem jest „twierdza europejska” cechująca się tworzeniem rent politycznych, które sprzyjają kulturze zależności.”

Jakie to jest niezasłużone szczęście Europy, że istnieje nadzieja na ocalenie wolności, dla tego zrujnowanego moralnie kontynentu, w postaci Konfederacji Szwajcarskiej…

Czytaj również