Jean-Baptiste Say o Stiglitzu

Drukuj

say-jb

Niektórzy pisarze są obdarzeni godną pożałowania łatwością płodzenia artykułów dziennikarskich, broszur, a nawet całych tomów na tematy, których nie znają nawet według własnego stwierdzenia. Cóż więc następuje? Szerzą niejasność swego umysłu. Zaciemniają to, co zaczynało się rozwidniać. Beztroska publiczność woli im wierzyć na słowo, niż zdobyć się na własny sąd. Czasami oszałamia się ją istną powodzią cyfr i to imponuje, jak gdyby same liczby cokolwiek znaczyły, jakby wszystko nie zależało od doboru danych i od wniosków, które można z nich wysnuwać! Skoro autor wygłosił pewną opinię, próżność – najpowszechniejsza wada ludzka – każe mu przy niej trwać. Interes osobisty łączy się nieraz z miłością własną, a wiadomo, jaki wpływ wywiera to uczucie – nawet bez naszej wiedzy – na nasze opinie. Stąd też rodzą się codzień hazardowe doktryny i powtarza się zarzuty sto razy obalone.

— Jean-Baptiste Say, Traktat o ekonomii politycznej, PWN, 1960, s. 70

Czytaj również