Kara śmierci

Drukuj

kara-smierci

Czy kara śmierci odstrasza? Dzisiaj nie, bo jest robiona nie od razu, a po latach, oraz za mało teatralnie, bez udziału publiczności, która powinna poczuć strach, żeby ta kara ją odstraszała. Dzisiaj kara śmierci jest robiona po cichu i po latach. Mało ludzi o niej myśli, więc skoro nie zdają sobie z niej sprawy, to jak mają być odstraszeni? Absurd. Ale odpuśćmy to, bo żadne utylitarne argumenty – żadne liczenie głów – nie powinno decydować o sądach wartościujących, tj. o moralności.

Czy kara śmierci jest dopuszczalna moralnie? Jakie jest stanowisko (klasycznie) liberalne? Otóż trzeba by było się zastanowić, jaka jest perspektywa moralna ze stanowiska wolności osobistej. Z pewnością zdaniem klasyków liberalizmu – od Locke’a po Hayeka – człowiek ma prawo do posiadania broni, do obrony osobistej w przypadku ataku, do obalenia i zabicia tyrana, do zachowania ładu publicznego. Skoro więc możemy zabić kogoś broniąc się, to dlaczego dzień po popełnieniu przestępstwa sąd/arbitraż nie może orzec, iż w imię obrony osobistej tej ofiary i/lub reszty społeczności, należy powiesić tego agresora? Odpowiedź brzmi: to zależy.

Z pewnością nie ufam państwu, którego ster władzy jest zbyt łatwo przejąć wariatom (Hitler, Stalin, Mao, Putin, Pol Pot, Cezar, Napoleon i w zasadzie trzecia część historycznych władców), aby podarować mu takie potężne narzędzie zniewolenia. Ale jakby było w stanie natury? Jak powinno oceniać się taką sytuację w porządku spontanicznym? W naszych codziennych relacjach nie kierujemy się przede wszystkim tym, co narzuca nam państwo, lecz tym, co jest zakorzenione w społeczeństwie obywatelskim.

Historia i antropologia odpowiada na to pytanie pozytywnie. W większości społeczeństw spontaniczna ewolucja konwencjonalnych reguł (prawo zwyczajowe) prowadziła do upowszechnienia kilku dominujących kar: ostracyzm społeczny (co w średniowieczu było karą biedy, gdyż samowystarczalność była niemożliwa), rekompensaty finansowej (które z czasem zawłaszczył król, jako dodatkowe źródło wpływów do finansowania swoich poczynań), banicji (wydalenia ze społeczności, z miasta, z polis) oraz kar cielesnych (np. chłosta). Z pewnością w społecznościach pierwotnych spontanicznie rodziła się też kara śmierci za morderstwo.

Ale mechanizm spontanicznie powstających konwencji w społeczeństwach pierwotnych mówi nam JAK powstają reguły i JAK są egzekwowane prywatnie, natomiast nie mówi nam JAKIE reguły należy egzekwować. W czasach pierwotnych mogła istnieć kara za obrazę bóstwa. Uzasadnianie, że ta kara jest liberalna, bo wyewoluowała spontanicznie i była egzekwowana prywatnie, byłoby absurdem. Porządek spontaniczny jest liberalny w tym sensie, że powstaje bez udziału przymusu ze strony władzy – tj. w ramach rozwoju wolnych relacji między wolnymi ludźmi – to nie oznacza, że każda reguła spontanicznie egzekwowana jest i była liberalna.

Dzisiejsze społeczeństwo, gdyby dać mu szansę rozwijać się spontanicznie, mogłoby nie karać za takie absurdy, jak  obrazę bóstwa. Czy zatem nie byłoby podobnie z karą śmierci? I czy nie powinno tak być, gdy mamy traktować zasadę równej wolności Herberta Spencera, jako podstawę ładu społecznego opartego na równości wobec prawa (uniwersalnie obowiązujących reguł w danej społeczności)? A czy przynajmniej nie powinno tak być w cywilizowanej Europie? Otóż odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie wiem.

Trzeba wziąć pod uwagę, jakie mamy alternatywy, gdy nie dopuszczamy istnienia żadnej redystrybucji. Nie da się zebrać podatków i zamknąć ludzi w więzieniu finansowanym ze środków publicznych, bo po prostu nie ma środków publicznych. (Co samo w sobie jest absurdem, że w czasach dzisiejszych ofiary finansują Playstation, zajęcia sportowe i edukację swoim oprawcom, zwłaszcza gdy same te ofiary często na te rzeczy nie stać.) W porządku spontanicznym – istnieją tylko prywatne jednostki i od ich prywatnej motywacji zależy ustanowienie ze swoich dobrowolnych wkładów arbitrażu i karania. Jeśli tak, to należałoby się spodziewać, że ludzie karaliby jak najtaniej. Jeśli społeczeństwo w ogóle by finansowało więziennictwo, to zapewne dlatego, iż nie miałoby wyboru, albo preferowałoby ten rodzaj kary z powodów moralnych/ideologicznych. Jeśli odpadłaby możliwość ostracyzmu, rekompensaty, banicji, chłosty, itd., dopiero wówczas należałoby się spodziewać, że sąd zdecydowałby się na karę albo pozbawienia wolności, albo śmierci. Którą by wybrał? To zależałoby od motywacji prywatnych osób ponoszących wkład w karanie. Zależałoby również od tego czy więzienie mogłoby się samo utrzymać. Jeśli więźniowie dostaliby ultimatum, że albo zostaną rozstrzelani, albo utrzymają sami siebie w miejscu odosobnienia, to można sobie wyobrazić istnienie wolnego społeczeństwa z karą śmierci de jure, ale de facto bez jej wykonywania.

Ja sam życzyłbym sobie społeczeństwa bez kary śmierci, ale w mojej klasycznie liberalnej opinii może istnieć uzasadnienie dla niej w sytuacjach ostatecznych. Zresztą w znakomitej większości przypadków spontaniczny ład społeczny ustanowiłby kary korzystniejsze dla wszystkich stron – i poszkodowanej, i agresora (w tym sensie, że agresor zapewne woli odpracować swoje przestępstwa, zamiast zostać skróconym o głowę). I właśnie do takiego, efektywnego i zgodnego z liberalnymi pryncypiami, systemu należy dążyć.

W praktyce to oznacza, że większość kar powinna przybierać formę dobrowolnego ostracyzmu. Poważniejsze przestępstwa powinny podlegać karze rekompensaty. Jeszcze poważniejsze z kolei karze banicji, karom cielesnym etc. Więzienia natomiast powinny utrzymywać się same. Choć trzeba mieć na uwadze, że większość ludzi w nich siedzących w ogóle nigdy nie powinna się tam znaleźć – nie powinno się karać za większość rzeczy, za które dzisiejsze absurdalne i populistyczne prawodawstwo karze, jak przemyt, handel bronią i narkotykami, przestępstwa bez ofiar, itd; a te przestępstwa za które państwo musi karać, nie powinno w większości karać więzieniem. (Zresztą w porządku spontanicznym nikt nie ponosiłby dobrowolnego wkładu, żeby ukarać kogoś, kto pali marihuanę – te kary są możliwe tylko dlatego, że państwo może przerzucić ciężar ich finansowania na społeczeństwo.) A kara śmierci lepiej, żeby w ogóle nie była wykonywana, bo państwo może ją zbyt łatwo użyć w niewłaściwy sposób (tak, jak dzisiaj zupełnie irracjonalnie karze tzw. „przestępstwa” bez ofiar i inne uczciwe, nie dotykające niczyjej wolności zachowania). Zamiast kary śmierci lepiej walczyć o umożliwienie społeczeństwu noszenia broni i bronienia się przed bezpośrednimi atakami przestępców (zarówno tymi pospolitymi, jak i przed kolejnymi Hitlerami i Stalinami, czyli przestępcami u władzy).

Czytaj również