Nagroda Nobla w ekonomii

Drukuj

mises-hayek

Skoro nagroda imienia Alfreda Nobla została również ustanowiona w dziedzinie ekonomii, nie pozostaje mi nic innego jak być w najwyższym stopniu wdzięcznym za wybór mojej osoby jako jednego z jej laureatów. Podobnie wszyscy ekonomiści mają powód, by być zobowiązanym Szwedzkiemu Bankowi Narodowemu za uznanie, że przedmiot ich zainteresowania jest godny takiego uhonorowania.

Muszę jednak przyznać, że gdyby spytano mnie, czy ustanawiać Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, byłbym zdecydowanie przeciwny.

Jedną z przyczyn jest obawa, że taka nagroda trafiać będzie jedynie w ręce tych, których poglądy są chwilowo modne w świecie nauki. Wydaje mi się bowiem, że dokładnie tak funkcjonuje wiele innych wielkich instytucji naukowych.

Ta teza została jednak ostatecznie obalona przez komitet przyznający tę nagrodę, który przyznał ją osobie o poglądach tak niemodnych jak moje.

Niestety nie tak łatwo rozwiać moją drugą obawę.

Jest nią fakt, że Nagroda Nobla nadaje jej odbiorcy autorytet, którego żaden człowiek zajmujący się ekonomią nie powinien posiadać.

Obawa ta nie ma znaczenia w naukach przyrodniczych. W ich przypadku wpływ, jaki będzie wywierał laureat nagrody, będzie dotyczył głównie pozostałych ekspertów w jego dziedzinie. Jeżeli tylko przekroczy swoje kompetencje, zostanie przez nich szybko sprowadzony na ziemię.

Jednak najistotniejszy wpływ, jaki ma ekonomista, to wpływ na laików: polityków, dziennikarzy, urzędników i ogół społeczeństwa.

Nie widzę powodu, dla którego człowiek, który wniósł znaczący wkład w rozwój nauk ekonomicznych, powinien być uznawany za kompetentnego do rozwiązywania wszelkich problemów społeczeństwa, a za taką właśnie osobę prasa uznaje zwycięzcę. Powoduje to czasem, że sami laureaci zaczynają wierzyć, że ich rolą jest spełnienie tych oczekiwań.

Czasem mają oni wręcz poczucie obowiązku, by wypowiadać się na tematy, którym nigdy wcześniej nie poświęcali specjalnej uwagi.

Nie jestem przekonany, czy chcemy wzmocnić wpływ kilku poszczególnych ekonomistów poprzez tak medialne i uroczyste uznanie ich dokonań, czasem osiągniętych w dalekiej przeszłości.

Ze względu na powyższe, skłaniam się ku sugestii, by komisja wymagała od laureatów złożenia przysięgi pokory, pewnego rodzaju przysięgi Hipokratesa, na mocy której zobowiązaliby się nigdy nie wykraczać poza zakres swoich kompetencji w publicznych wypowiedziach.

Jeżeli to zbyt wiele, to nagrodzonym powinno się przynajmniej przypominać mądrą radę udzielaną przez jednego z wielkich ekonomistów, Alfreda Marshalla, który napisał: „Studenci nauk społecznych powinni obawiać się powszechnego uznania: Zło jest z nimi wtedy, gdy wszyscy ludzie mówią o nich dobrze”.

— Friedrich A. von Hayek, „Przemowa w czasie bankietu noblowskiego”

Czytaj również