Za Europą, przeciwko UE

Drukuj

Brytyjscy (klasyczni) liberałowie – dzieci i wnuki ruchu thatcherowskiego – zrobili doskonały film lobbujący za wyjściem ze strefy euro-regulacji i euro-ceł. Film opowiada, chwilami w dość, czy nawet zbyt, uproszczony sposób, jaką legislacyjno-regulacyjną zarazą są centralistyczne tendencje władzy w Brukseli.

Wypowiadają się m.in. tak znamienici liberałowie jak Nigel Lawson (jeden z ojców prywatyzacyjnych i deregulacyjnych reform rządu Margaret Thatcher), Daniel Hannan (znany eurosceptyk, dziennikarz i europoseł), Mark Littlewood (Institute of Economic Affairs), Eamonn Butler (Adam Smith Institute), Matt Ridley (autor wielu książek popularnonaukowych, były szef działu naukowego The Economist, członek Izby Lordów, biznesmen).

Przedstawione argumenty powinny dać do myślenia każdemu liberałowi. Można z nimi się zgadzać bądź nie. Ja obawiam się, że Brexit zaprowadzi Wielką Brytanię tam, gdzie była przed reformami Margaret Thatcher i przed wejściem do EWG – w ekonomicznym i społecznym rynsztoku demokratycznego socjalizmu, który zgotowali Brytyjczykom laburzyści po wojnie. Ale zasadniczo zgadzam się, że zostanie w UE również może ich – i nie tylko ich – do tego stanu doprowadzić, tylko że nie rękoma rodzimych polityków. Już dawno przestałem wierzyć, że UE można zwinąć do tego, co jest w niej cenne – Schengen i wspólny rynek.

Uważam, że europejscy liberałowie powinni opowiedzieć się za alternatywnymi rozwiązaniami, jak np. Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu i innymi podobnymi umowami z resztą świata. Przede wszystkim jednak powinniśmy walczyć o to, żeby cały glob był strefą wolnego handlu. Szwajcaria i Liechtenstein, jak zwykle zresztą, świecą nam przykładem; strefa euro zaś – z francuskim potworem opiekuńczym na czele – antyprzykładem.

Czytaj również
  • Ala

    Liberte! Co wy publikujecie? Co to za język? „Ja obawiam się, że Brexit zaprowadzi Wielką Brytanię tam, gdzie była przed reformami Margaret Thatcher i przed wejściem do EWG – w ekonomicznym i społecznym rynsztoku demokratycznego socjalizmu, który zgotowali Brytyjczykom laburzyści po wojnie.” Serio? Tekst na tak niskim, rynsztokowym poziomie na waszych stronach? Wstyd! Do tego Autor zredukowalł pojęcie liberalizmu do tak prymitywnej postaci, że aż wstyd. Autorze, zanim ci się uroi, że liberalizm to wolność, czyli wszystko wolno, poczytaj liberała Locke’a, poczytaj Kanta, poducz sie filozofii, bo na razie to reprezentujesz poziom gimnazjum.

  • Tomasz Kłosiński

    Uwielbiam takie rzeczowe komentarze: obruszyć się na język i zasugerować, że się więcej wie o klasykach liberalizmu niż interlokutor. I jeszcze wspomnieć, że wypowiedzi przedmówcy powinny być cenzurowane. Na takie komentarze w zasadzie nie powinno się odpowiadać, bo tylko niepotrzebnie je nobilitują.

    Wstydu nie czuję. Socjalizm pamiętam i się nim brzydzę. „Rynsztok” to i tak łagodne słowo na określenie tego, co myślę o systemie nieodpowiedzialności, zniewolenia, rabunku, wyzysku i nędzy.

    Otóż Locke’a i Kanta czytałem, pierwszy to jeden z moich bohaterów, za drugim średnio przepadam. Najlepszym, moim skromnym zdaniem, filozofem politycznym liberalizmu był David Hume, którego na tym blogu przytaczałem niejednokrotnie.

    Wszystkiego oczywiście nie wolno, ale już John Locke ponad 300 lat temu zwieźle podsumował co jest w liberalizmie najważniejsze:

    „(…) całym celem rządu jest tworzenie prawa dla regulacji i ochrony własności oraz dla obrony wspólnoty przed agresją zewnętrzną, wszystko to zaś – jedynie dla dobra publicznego.”

    „Naturalną wolnością człowieka jest bycie niezależnym od jakiejkolwiek nadrzędnej władzy na Ziemi oraz niepodleganie woli lub władzy prawodawczej człowieka, ale bycie rządzonym jedynie przez prawo Natury.”

    Rozumiem, że John Locke też reprezentuje poziom gimanzjum?